|
Odwiedzin: 20737 On-line: 3
Polski Związek Hodowców Koni
Polski Związek Jeździecki
Akademicki Klub Jeździecki
ABC Branży Konnej Stadniny.pl
Fotografia BLUEGOTHICK

|
JAZDY KONNE

Tam gdzie są konie są i jeźdźcy lub też ci, którzy chcieliby nimi zostać. Nasze propozycje związane z jazdą konną kierujemy tak do jednych jak i do drugich.
Prawie wszyscy adepci sztuki jeździeckiej zaczynają tak samo i to niezależnie od wieku. Pierwszy kontakt z grzbietem końskim to zwykle:
jazda na lonży.
Może być to zarówno początkiem dalszej nauki jazdy jak i jednorazową przygodą z koniem w oczekiwaniu aż jeździec dorośnie, a jego nogi będą pozwalały "trzymać się" konia. Bowiem ręce są nam potrzebne do trzymania wodzy nie siodła.
I chociaż początki mogą być trudne, to zwykle bardzo szybko nadchodzi taka chwila, gdy nabyte umiejętności pozwolą na:
jazdę po ogrodzonym placu,
już samodzielnie jednak w dalszym ciągu pod uważnym wzrokiem instruktora. Plac, to dla każdego jeźdźca miejsce szczególne. Czas na nim spędzony to najdłuższy etap szkolenia. Tutaj adept sztuki jeździeckiej uczy się i doskonali technikę jazdy, pokonuje na końskim grzbiecie pierwsze przeszkody. A nawet w późniejszym czasie, gdy czuje się już wytrawnym jeźdźcem, czasami wraca by w spokoju ponownie zweryfikować swoje umiejętności. Bowiem jak powszechnie wiadomo - tylko trening czyni mistrza.
Nie raz i nie dwa, ćwicząc na placu, często w kurzu, czy przy niepogodzie zastanawiamy się po co to wszystko. Aż przyjdzie taki dzień, kiedy instruktor uzna, że umiejętności jeźdźca pozwalają mu na względnie bezpieczny
wyjazd w teren.
A tam, stopniowo - w miarę stale doskonalonej pod opieką instruktora techniki jazdy - po pierwszym galopie, pierwszej pokonanej w lesie przeszkodzie, czy nawet pierwszym upadku, zrozumiemy, że wrażenia wyniesione z jazdy konnej warte są wysiłku i wyrzeczeń poświęconych nauce. A gdy wiatr we włosach i uczucie niezwykłej swobody w czasie jazdy po otwartej przestrzeni staje się dla nas sprawą zwykłą, zaczynamy się zastanawiać co dalej? Zaczyna nam bowiem przeszkadzać, że koń, na którym zwykle jeździmy jest nie tylko nasz; że nie zawsze możemy z niego korzystać wtedy kiedy byśmy chcieli. I wtedy rodzi się w głowie myśl by mieć takiego czworonożnego przyjaciela tylko dla siebie; naszego i nikogo więcej.
|